Orlen Cinergia

Aktualności

Relacje Cinergii 2016: Mungiu i kino rumuńskie

Ostatnie dziesięć lat to bardzo interesujący i inspirujący okres dla kina rumuńskiego. Mówi się nawet o Rumuńskiej Nowej Fali, za której początek uważa się nagrodzony Złotą Palmą w Cannes w 2007 roku film Cristiana Mungiu „4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni”. Sens terminu wzmacniają kolejne festiwalowe sukcesy rumuńskiej kinematografii, m.in. Złota Palma dla Cosminy Stratan za rolę w obrazie „Za wzgórzami” (2012) Mungiu, które podczas festiwalu prezentowaliśmy w sekcji Pokazy Specjalne.

fot. Za wzgórzami - reż. Cristian Mungiu (prod. Rumunia, 2012) - sekcja Pokazy Specjalne

Podczas Cinergii w kinie Helios Sukcesja odbył się panel dyskusyjny "Kino rumuńskie w polskim krajobrazie", poprowadzony przez Dianę Dąbrowską. Wśród zaproszonych gości znaleźli się: wspomniana już Cosmina Stratan, producentka Iza Igel oraz reżyser i operator Marcin Koszałka. Ich wybór nie był przypadkowy- cała trójka pracowała wspólnie nad „Psem” Florina Serbana. Zdjęcia do filmu zostały już zakończone, obecnie trwa postprodukcja. Tematem rozmowy były podobieństwa i różnice między polskim a rumuńskim przemysłem filmowym.

Marcin Koszałka, który był pierwszym polskim operatorem w Rumunii, opowiadał o pracy na planie. Chwalił rumuński system aktorski pozbawiony "gwiazdeczek"- tu zdobywczyni Złotej Palmy potwierdziła, że w jej ojczyźnie wciąż poszukuje się nowych twarzy i dlatego ciężko znaleźć się w obsadzie. Stratan podkreśliła jednak, że podczas pracy na planie Serban traktował Polaka jak partnera, a nie tylko wykonawcę. Jako główną przyczynę braku filmów w dużych kinach, Iza Igel wskazała problemy z dystrybucją, kino rumuńskie cały czas postrzegane jest w Polsce jako niszowe.

Współczesne kino rumuńskie to filmy niełatwe w odbiorze, ukazujące ciemną stronę rzeczywistości. Poruszają problemy, które toczą rumuńskie społeczeństwo od środka. Dzięki temu podbijają liczne festiwale, jednak we własnym kraju często pozostają niedocenione. I tu wracamy do najnowszego dzieła wspomnianego już Cristiana Mungiu; „Egzamin” również mogliśmy obejrzeć podczas 21. Forum Kina Europejskiego ORLEN Cinergia. Twórca „Za wzgórzami” pokazuje w swoim ostatnim filmie jak z perspektywy rozpadającej się rodziny wygląda codzienne życie w Rumunii.

fot. Egzamin - reż. Cristian Mungiu (prod. Rumunia, 2016) - sekcja Panorama Europejska

Romeo jest dobrze sytuowanym lekarzem. Jego córka Eliza kończy właśnie liceum i ma przystąpić do egzaminu maturalnego – otwiera się przed nią perspektywa studiowania na Zachodzie. Ona sama nie jest z tego zadowolona. Tytułowy egzamin to nie tylko dosłownie rozumiana matura – to również moment przejścia z naiwnej niewinności do konformizmu dorosłego życia. Albo buntu przeciw takiemu przejściu.

„Egzamin” to nie tylko kino obyczajowe. To przede wszystkim obraz pewnej formacji kulturowej, której obecność szczególnie zaznaczyła się w krajach byłego bloku wschodniego. Chodzi o „kulturę załatwiania”, w myśl której jedyną drogą do jakiegokolwiek celu jest skorzystanie z koneksji czy kumoterskich powiązań. Bez koneksji życie staje się trudne. Rzeczywistość społeczna jest nieprzejrzysta i nieprzystępna. Osoby wierzące w mrzonkę „niezależności” prędzej czy później zanurzają się w tym konformizmie. Bo tak jest prościej.

Gdzieś między wierszami przewija się wątek konfliktu pokoleniowego. Rodzice, generacja wychowana „za komuny”, postrzegają Zachód jak przez różowe okulary – ojciec Elizy zdaje się wierzyć, że w Anglii wszyscy żyją w dobrobycie, a przestępczość nie istnieje. Eliza wyzbyła się takich kompleksów. Nie obchodzą jej też powierzchowne różnice w statusie, nie boi się mezaliansu intelektualisty i trzyma blisko chłopaka – sportowca. Ojciec jest w tej relacji nadopiekuńczy i przez to apodyktyczny. Stara się narzucić otoczeniu swoje widzenie rzeczywistości. Można więc powiedzieć, że „Egzamin” trafnie pokazuje jak opresyjni mogą być rodzice względem swoich dzieci, w poczuciu moralnej wyższości i własnej racji.

Historia pozostawia jednak pewien niedosyt, jakby Mungiu świadomie wodził widza za nos i urywał bez odpowiedzi wątki centralne, a przy tym najbardziej sensacyjne. Zostajemy więc postawieni przed serią obyczajowych perypetii. Nasze oczekiwania względem akcji nie są do końca spełnione. Toczy się ona nie wedle pytań stawianych w toku poznawania intrygi, a raczej wzdłuż ścieżek wydeptywanych przez postacie w skomplikowanej sieci powiązań społecznych.

Ci z Państwa, którzy nie zdążyli obejrzeć filmu w czasie Cinergii, cały czas mają taką możliwość. Dramat Cristiana Mungiu znajduje się w bieżącym repertuarze kina Charlie.

Relacjonowali: Justyna Szaferska, Artur Petz, Ada Krawczuk – sekcja prasowa 21. FKE ORLEN Cinergia.

Sponsor tytularny

Organizatorzy

 


  

 

 

Copyright © 2012 Agencja Wydarzeń Artystycznych Pro Cinema - Kino Charlie. Wszystkie prawa zastrzeżone.